Mój twitterek

Komentarze

  • ingridcold: @Adrian Wachowiak – Trafiłam tu przypadkiem szukając najnowszych publikacji Mistrza.Łysiak jest...
  • Adrian Wachowiak: Łukasz! Nie, nie chcę przestać pisać! Takie rozterki biorą się z braku czasu. Jak wiesz...
  • Łukasz: Heh, Nawet nie próbuj przestawać pisać Adrianie, bo w przeciwnym razie się zdenerwuję. ;d W końcu byłeś...
  • Adrian Wachowiak: @ingridcold – Dziękuję za dobre słowo, Bóg zapłać! Twój komentarz traktuję jako swego rodzaju...
  • ingridcold: Kim jest Adrian Wachowiak,oprócz Samotnego Wilka….? Ja wiem,że jak już pozna się Waldemara Łysiaka...

W przygotowaniu

  • Dlaczego lewica mnie nie kręci
  • W krzyżu cierpienie...
  • Notka socjologiczno-filozoficzna
  • APPA (4)
  • Kierunek: Republika! (2)
  • Gazowa wojna o Polskę
  • Putin dziękuje wyborcom Komorowskiego!
  • POlska
  • Forum

Łysiak a eutanazja

“To, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.
Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:
‘Patrz, to coś nowego’ -
to już to było w czasach,
które były przed nami.”

“A wszystko to marność i pogoń za wiatrem…”

Kohelet

Powyższe cytaty mają na celu usprawiedliwienie poniższej treści. Zdaję sobie sprawę, że poruszany przeze mnie temat nie zainteresuje wielu Czytelników. Przynajmniej nie teraz. Tyle rzeczy dzieje się w naszym kraju, a ja tu wyjeżdżam z jakimś “trzeciorzędnym grafomanem”.  Cóż, nie jest tajemnicą, że mam “hopla” na punkcie Łysiaka. Dużo mniejszego niż parę lat temu, ale jednak. Poza tym głęboko wierzę w słowa wiersza Leśmiana (“Noc”), które wielokrotnie przytaczałem: “A cokolwiek się stanie, stanie się to samo. Złych zdarzeń powtarzalność ciąży nawet drzewom”. Mając to na uwadze, razem z wersami Księgi Koheleta, śmiem twierdzić, że czasami warto sobie zrobić przerwę i nabrać dystansu do otaczającej nas rzeczywistości. Bowiem wszystkie bieżące wydarzenia są kopią dawnych dni. I tak: kłamstwo smoleńskie jest niczym kłamstwo katyńskie, walka z krzyżem jako żywo przypomina czasy Stalina (i późniejsze też!), a tuskowa cud-propaganda jest powtórką gierkowskiego hasła o “dziewiątej potędze przemysłowej świata”! Kupa śmiechu. Tudzież kupa płaczu – w zależności od wrażliwości i zajmowanego miejsca na widowni… Co nie znaczy, że mi nie zależy!

W porządku. Wymówki mamy za sobą, więc mogę przejść do meritum. Gdy pisałem pracę magisterską o “pisarstwie białego kuglarza”, szukałem zdania bądź wypowiedzi Łysiaka, w której zająłby on zdecydowane stanowisko w kwestii eutanazji. Na próżno! Pisarz wielokrotnie zabierał głos w takich wrażliwych i wywołujących zamęt sprawach jak aborcja czy kara śmierci. A o eutanazji nie napisał ani sylaby! Przynajmniej tak mi się zdawało… Dlaczego? Od tamtego czasu zadaje sobie co jakiś czas pytanie: co Łysiak sądzi na ten temat?  Popiera czy jest przeciw? Ponieważ z publicystyki mistrza nie można wyłowić odpowiedzi, w mojej pracy znalazł się taki fragment:

“Jeżeli chodzi o eutanazję, to Łysiak w swoim dotychczasowym pisarstwie ani razu nie odniósł się do tej kwestii. Nigdy nawet nie użył tego słowa. Z jednej strony brak zajęcia stanowiska w tej sprawie może sugerować, że pisarz najzwyczajniej w świecie nie ma zdania na ten temat. Z drugiej jednak wieloaspektowe poruszanie przez Łysiaka problemów społeczno-politycznych współczesnego świata, skłania do odrzucenia takiej tezy. Bowiem skoro w sposób jednoznaczny autor wypowiada się na temat kary śmierci i aborcji, to logiczną konsekwencją powinno być zajęcie stanowiska odnośnie eutanazji. Cokolwiek bym tu nie napisał, wszystko to będzie nosić znamiona spekulacji.

Wiadomo, że Łysiak jest zdecydowanym przeciwnikiem ‘cywilizacji śmierci’. Termin ten pierwszy raz został użyty przez papieża Jana Pawła II, który dla pisarza jest niekwestionowanym autorytetem moralnym. Biorąc więc pod uwagę stanowisko Ojca Świętego w kwestii eutanazji, należałoby stwierdzić, iż Łysiak także jest podobnego zdania. Poza tym zwolennicy eutanazji na rzecz jej legalizacji podnoszą argument ‘wolności osobistej jednostki’, który przez Łysiaka jest ostro krytykowany. Wielokrotnie, przy różnych okazjach pisarz ostro krytykuje tolerancję dla przeróżnych ludzkich zachowań, którą zwie ‘pseudotolerancją’, ‘leseferyzmem’ lub ‘totalnym permisywizmem’. ‘Nieustanna salonowa mantra o tolerancji dla wolności wyboru służy szlachetnemu celowi: uprzyjemnieniu, uatrakcyjnieniu życia ludzkiego. Życie ma być gładkie, słodkie i podniecające jak czarowny sen.’ Chociaż brak mi dowodów, sądzę, że Waldemar Łysiak jest przeciwko eutanazji.”

No to sobie pospekulowałem i wysnułęm taki, a nie inny wniosek. Jednak dziś myślę inaczej i moja pewność została zachwiana. Czytałem ostatnio (po raz kolejny) “Dobrego” Łysiaka. Na początku znajduje się fragment, w którym jeden z głównych bohaterów (Józef Glinka, ksywa “Fokstrot”) opowiada o swoim bracie chorującym na raka. Z Gieńkiem jest już krucho, nie ma szans na wyleczenie, więc wypisano go ze szpitala. “Fokstrot” waruje przy jego łóżku w oczekiwaniu na śmierć. I nagle pojawia się Stefan Karśnicki (“Książe”), jego szef, razem z jakimś konowałem, który twierdzi, że Gieńka da się uleczyć. Trzeba go tylko wysłać do specjalistycznej kliniki w Szwecji. Więc pan Stefan wręcza “Fosktrotowi” dwa bilety lotnicze… Potem następuje taka scena:

“Rano przyszedł jakiś młody i przedstawił się, że jest asystentem. Zrobił Geniowi zastrzyk i wybył. Gienio rozmawiał ze mna tonem faceta, który ma odebrać wóz wygrany na banderolę. Obiecał, że przywiezie mi ze Szwecji kilka longów. Potem wziął go śpik. Przestałem kapować, o co biega, miałem kwadratowy łeb.

Po południu wszedł „Ksiaże”. Był z obstawą (dwóch od „Ognia” lub od „Dżeka”, zostali za drzwiami).

— Dzień dobry, szefie — zniżyłem głos.

Nie odpowiedział, tylko patrzył na brata.

— Śpi… — podrzuciłem.

Jakby nie słyszał. Zbliżył się do tapczanu i pochylił nad Gieniem. Twarz miał skupioną i dziwną, wyglądał jak człowiek, który jest sam w pustym domu i nasłuchuje. Potem przykrył kołdrą facjatę Gienia i zanim zdążyłem się rozbeczeć, objął mnie:

— Już się nie męczy, a tę ostatnią dobę był panem swoich marzeń. Musiałem to zrobić, synu, bo torturować można wieloma sposobami, także nic nie robiąc. On na takie męki nie zasłużył.

Pierwszy i ostatni raz powiedział do mnie ‘synu’. Oba bilety trzymam w szufladzie. Czasami biorę je i widzę tamten uśmiech Gienia: Gienio kładzie swój strach na łopatki, a obok stoi ‘Książe’ przebrany za sędziego i wylicza kostuchę do zera.”

Że też wcześniej nie zwróciłem na to uwagi!!! Duży błąd! Przecież Stefan Karśnicki wybrał dla Gienia “łatwą śmierć!”  Co prawda ktoś w tym miejscu zauważy, że Geniu został zwyczajnie zamordowany, nie wyraził zgody na zastrzyk śmierci, więc nie ma tu mowy o eutanazji. Racja, tylko że mnie bardziej interesuje fakt, że Karśnicki dokonał wyboru za niego – uznał, bez jego wiedzy i zgody, że należy mu skrócić męki. Wybrał śmierć! Oczywiście niejeden krytyk literacki (a ja nawet nim nie jestem!) fiknął kozła próbując wyrozumieć zdanie pisarza na podstawie jego pisaniny. “Książe” nie musi być alter ego Łysiaka. Może, ale nie musi! Jednak mamy tu do czynienia z postacią szalenie wyrazistą i brak zajęcia przez Łysiaka stanowiska a propos eutanazji daje wiele do myślenia.  To jakie w końcu pisarz ma zdanie? Czy popiera lub w określonych przypadkach dopuszcza wykonywanie eutanazji? Nie wiem, bo wiedzieć nie mogę. A dopóki nie wypowie się w tej sprawie, wszystkie moje niepewności przykryte będą cieniem spekulacji. Natomiast nie jestem już taki pewien, jak to miało miejsce jeszcze parę lat temu, że Waldemar Łysiak jest przeciwnikiem eutanazji…

A tak poza tym, to tylko z pozoru mój tekst odbiega od tzw. bieżączki, czyli od bardzo przyziemnych wydarzeń, składających się na otaczającą nas rzeczywistość. Eutanazja to inaczej śmierć na życzenie – tak ładnie, postępowo trajlują wyznawcy politycznej poprawności, tej gangreny toczącej ten padół niczym rak. Czyż nie jesteśmy świadkami śmierci naszej cywilizacji? I to na własne życzenie! Abstrahując od zdania Łysiaka na temat eutanzazji i moich własnych przemyśleń w tej kwestii, pragnę przypomnieć słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego, barda Solidarności, który na łożu śmierci pojednał się z Bogiem i przyjął chrzest: “W rany boskie wierz i szanuj święty krzyż, wtedy będziesz w życiu miał, na co zasłużysz!” Otóż to, nic dodać, nic ująć! To zdanie jest wyznaniem mojej wiary, te słowa dają mi uniwersalną podpowiedź co robić, kiedy znienacka dopada mnie zwątpienie…

VN:F [1.9.3_1094]
Rating: 9.5/10 (2 votes cast)

We didn't start the fire...

„Przyszedłem rzucić ogień na ziemię, jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

Jezus Chrystus (Łk 12,49)

Na początku roku opisałem nową francuską tradycję, tj. specyficzny sposób świętowania Nowego Roku we Francji. Od kilku już lat każdego pierwszego dnia stycznia, w nadsekwańskiej prowincji Unii Europejskiej muzułańscy imigranci puszczają z dymem tysiące samochodów (cudzych oczywiście!), dając tym samym świadectwo pełnej asymilacji z autochtonami. Owa tradycja przyjęła się znakomicie, gdyż teraz muzułmanie raczą Francuzów samochodowymi fajerwerkami przez cały rok! Rzecz jasna cały czas mowa o cudzych samochodach – chodzi przecież o to, by miejscowa ludność poczuła na własnej skórze realizację takich wzniosłych haseł jak “tolerancja” i “multikulturowość”. Tak więc w ramach wcielania w życie słusznych teorii postępowej części ludzkości, która stoi naprzeciw barbarzyńskim oszołomom z Ciemnogrodu, islamiści rozjaśnili ostatnio płonącymi samochodami (wciąż cudzymi!) francuskie Grenoble.

Czytaj dalej…

VN:F [1.9.3_1094]
Rating: 10.0/10 (4 votes cast)

Rocznica Krwawej Niedzieli - list otwarty do Komorowskiego

Drodzy Czytelnicy!

Redakcje Niepoprawni.pl i Blogmedia24.pl wspólnie wystosowały list do Bronisława Komorowskiego. Oto jego treść:

List otwarty do Bronisława Komorowskiego

Prezydenta Elekta Rzeczypospolitej Polskiej

W imieniu bestialsko pomordowanych ofiar!

W imieniu współczesnych i przyszłych pokoleń Polski i Ukrainy!

W związku z 67. rocznicą Krwawej Niedzieli, która miała miejsce 11 lipca 1943 a która jest symbolem wszystkich zbrodni UON-UPA z lat 1939-47, dokonanych na ludności polskiej, żydowskiej, ormiańskiej oraz ukraińskiej, zwracamy się do Pana Prezydenta z apelem o podjęcie działań mających na celu uznanie zbrodni wołyńskiej za ludobójstwo.

Aby tragiczne wydarzenia nie miały już nigdy miejsca, należy stanąć wobec nich w prawdzie i pokorze. “Historia magistra vitae est”. Ta łacińska fraza ma zastosowanie wtedy i tylko wtedy, gdy wydarzenia historyczne są obiektywnie znane i gdy dyskusja o nich jest możliwa w atmosferze otwartości i szczerości. W przeciwnym razie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów z przeszłości.

Postawę taką należy przyjąć także wobec wydarzeń na Wołyniu, włączając w to ich uwarunkowania i przyczyny. Wierzymy, iż pojednanie, przebaczenie i budowanie prawidłowych relacji między Narodami jest możliwe tylko wówczas, gdy jest oparte na prawdzie.

Uważamy, że pierwszym, koniecznym, zdecydowanym krokiem do przezwyciężenia tego balastu zła powinno być uznanie pogromów wołyńskich za ludobójstwo. Wydarzenia, do których się odnosimy, wyczerpują znamiona ludobójstwa zapisane w Konwencji ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa z 9 grudnia 1948 r. Do tej pory, mimo usilnych starań różnych organizacji, osób prywatnych obywateli Polski i Ukrainy, potomków ofiar, nie udało się przedstawić prawdziwego oblicza tych wydarzeń. Bez tego każda próba przezwyciężenia tego historycznego impasu skazana jest na porażkę.

Niezależnie od w/w działań lub ich zaniechania, zwracamy się do Pana z prośbą o niezwłoczne ustosunkowanie się do naszego apelu.

Z wyrazami szacunku

Redakcje serwisu niepoprawni.pl i blogmedia24.pl

blogerzy i internauci

List można podpisać na stronie Niepoprawni.pl

W związku z tym, że prawdopodobnie żaden z dziennikarzy mainstreamu nie będzie miał na tyle odwagi, aby poruszyć ten temat apelujemy do Was o pomoc w przeprowadzeniu akcji poprzez nagłośnienie naszej inicjatywy. Chcielibyśmy Was wszystkich prosić (bez żadnego wyjątku) o przeznaczenie minuty na wysłanie wiadomości e-mail z kopią powyższego listu, która znajduje się w załączniku i zaadresowanie jej do wszystkich poniżej wymienionych adresów. Wystarczy skopiować adresy i wkleić w polu adresata w programie pocztowym. Najlepiej adresujmy w polu adresowym ukrytym:

VN:F [1.9.3_1094]
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)

5 lat później, czyli muzułmatyzm w natarciu

“Muzułmanie powinni walczyć o zdobycie politycznej i militarnej przewagi nad niemuzułmanami,

dlatego wojna jest koniecznością każdego Muzułmanina,

tak by państwo Islamskie oparte o prawo Szariatu zapanowało nad światem.

Wszystko to ma swoje źródło w cytatach z Koranu…”

Abid Ullah Jan
Te słowa zostały wypowiedziane pięć lat temu. Również pięć lat temu w rozradowanym Londynie doszło do zamachów terrorystycznych…

Trzy eksplozje w metrze i jedna eksplozja w miejskim autobusie sparaliżowały 7 lipca 2005 w porannych godzinach szczytu centrum Londynu. Bomby wybuchły w dzień po decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który przyznał organizację Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2010 w Londynie, a także podczas procesu Abu Hamzy al-Masriego – głośnego radykalnego przywódcy muzułmańskiego.

W wyniku eksplozji zginęły 52 osoby, a co najmniej 700 osób zostało rannych (w tym 22 osoby znalazły się w stanie krytycznym). Wśród ofiar były trzy Polki: 23-letnia Monika Suchocka, 29-letnia Karolina Glueck oraz 43-letnia Anna Brandt. Trzech innych Polaków zostało lekko rannych. (informacje za Wikipedią)

Czytaj dalej…

VN:F [1.9.3_1094]
Rating: 9.2/10 (5 votes cast)

Kierunek: Republika! (1)

“Boże daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę.

Daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie.

I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.”

Marek Aureliusz

Nie mam zamiaru dokonywać szczegółowej analizy wyborów prezydenckich. Nie ma co wylewać łez nad rozlanym mlekiem. Cud się nie zdarzył, wszystko przebiegło zgodnie z planem. Choć Kaczyński uzyskał dobry wynik, to jest to bez znaczenia, gdyż pełnia władzy spoczęła w rękach Platformy. Jak te rządy będą wyglądać mieliśmy okazję przekonać się wczoraj. Jeden krótki dzień wystarczył, żeby zwycięski obóz pokazał prawdziwą twarz. Co prawda za cholerę nie dotrze to do wyborców Komorowskiego i PO, bo ci nie potrafią (bądź nie chcą!) kojarzyć podstawowych faktów i żadne rzeczowe argumenty do nich nie trafiają. Może otworzą oczy, gdy cudotwórcy przetrzepią im kieszenie. Choć nawet to jest mocno wątpliwe. Pewnie i tak wszystkiemu winni będą kaczyści…

Czytaj dalej…

VN:F [1.9.3_1094]
Rating: 8.3/10 (3 votes cast)